Nieświadome błędy dietetyczne, które popełnia prawie każdy

11 października 2017

Nieświadome błędy dietetyczne, które popełnia prawie każdy

Jedz regularnie, pamiętaj o nawodnieniu, planuj urozmaiconą dietę, spożywaj 5 porcji warzyw i owoców dziennie… Słyszałaś to? Większość osób, które dbają o zdrowe nawyki żywieniowe, zna te porady i stara się ich przestrzegać. Są jednak takie błędy dietetyczne, które zupełnie nieświadomie popełnia większość z was. Poznaj najczęstsze z nich!

Przeceniasz aktywność fizyczną

Każdy dietetyk i trener powtarza jak mantrę: sekretem odchudzania jest połączenie diety i aktywności fizycznej. Zdarza się jednak, że osoba, która chce zrzucić kilka kilogramów dla dobrego samopoczucia, stawia wyłącznie na sport. Pamiętaj, że aby stracić kilogram tkanki tłuszczowej musisz „zabrać” około 7000 kcal. Nie da się tego zrobić samą aktywnością fizyczną, nawet, jeśli chodzisz na fitness 5 razy w tygodniu. Nie zrozum mnie źle – ruch jest bardzo ważny dla kondycji serca, kości, mięśni, zdrowia psychicznego, ale sama aktywność fizyczna nie wystarczy, by schudnąć.

Za często się ważysz

Bez względu na to, czy się odchudzasz, próbujesz utrzymać stałą masę ciała, czy też odwrotnie, chcesz nabrać masy mięśniowej, waż się tylko w ściśle określonych warunkach. Twoja masa ciała w ciągu doby, w zależności od pogody, tego co zjadłaś, wypiłaś, w jakim momencie cyklu jesteś, może wahać się nawet o 2 kg. Waż się zawsze rano, w wybrany dzień, przed śniadaniem. Co powinno cię zaniepokoić? Jeśli twoja masa ciała zmieniła się o plus/minus 2 kg lub więcej i taka zmiana utrzymuje się przez kolejne trzy tygodnie z rzędu, pora działać. Do tego czasu wstrzymaj się ze zmianami w diecie. Pamiętaj także, że masa ciała nie jest określonym punktem (56 kg – nic więcej, nic mniej) i ma prawo zmieniać się np. w zależności od pory roku. Takie zmiany nie powinny być jednak większe niż 1-1,5 kg.

Nie zauważasz drobiazgów

Są takie produkty, których niewielkie ilości mogą znacząco podnieść kaloryczność dań, a ty nawet tego nie zauważysz. Robisz sałatkę i dodajesz oliwę z oliwek wprost z butelki? Każdy dodatkowy „chlust” to około 90 kcal. Podobnie rzecz ma się z orzechami. To zdrowa przekąska, ale powinna być zaplanowana. Garść orzechów (30 g) to nawet 200 kcal. Zachęcam cię, aby każdy produkt, który jesz uznawać za posiłek, a oleje/oliwę zawsze odmierzać łyżeczką, nigdy na oko. W ogólnym rozrachunku szczegóły mają znaczenie!

Obawiasz się kolacji

Znane przysłowie mówi o tym, by kolację oddać wrogowi. Nie zgadzam się z tym! Wielu moich podopiecznych pomija kolację, a potem, wieczorem, mocno głodnieje. Wracasz do domu z mocnym postanowieniem, że po 18 nic nie zjesz, ale oglądasz z mężem/partnerem film i siedzicie do późna. Jak to się kończy? Otwierasz lodówkę i łapiesz przypadkowe produkty, zjadasz za dużo i to tuż przed snem. Efekt: nie wysypiasz się i masz poczucie winy, a w dłuższej perspektywie czasu tyjesz! Lepiej zjedz lekką kolację najpóźniej na 2-3 godziny przed snem. Będziesz miała kontrolę nad tym, co położysz na talerzu, a głód nie odbierze ci radości z relaksu domowego.

Pompujesz bańkę frustracji

Kochasz makaron? Uwielbiasz sernik na zimno swojej mamy? Jednak w imię zdrowia, prawidłowej masy ciała, nawyków żywieniowych odmawiasz sobie swoich ulubionych produktów i dań. To rozwiązanie zawsze działa tylko na krótka metę. Nie znam osoby, która latami wytrwałaby w takim postanowieniu. Znam za to wiele przypadków, w których frustracja zwyciężyła i sprowokowała reakcję odwrotną, czyli…objadanie się. Pół blachy sernika, wielki talerz makaronu, tabliczka czekolady. Nie pompuj bańki frustracji! Raz w tygodniu zaplanuj ulubione danie, mały kawałek sernika zamiast II śniadania, czy porcję makaronu pełnoziarnistego na obiad. Podejdź do tego świadomie i ciesz się tym, zamiast doprowadzać do skrajności.

Barbara Dąbrowska, dietetyk, ekspertka kampanii „Przyjaciółka z Kalifornii”. Prowadzi poradnię barbaradabrowska.pl