Szkolna śniadaniówka z pomysłem

Szkolna śniadaniówka z pomysłem

Wrzesień to dla rodziców taki drugi styczeń – czas wielkich planów i nadziei na lepszy i zdrowszy rok szkolny. Czy są jakieś sposoby na drugie śniadania, które będą nie tylko apetyczne, ale też zdrowe?

Dla wielu rodziców przygotowanie śniadaniówki to wyzwanie. Z jednej strony, chcemy dać dzieciom zbilansowany posiłek. Wierzy, że zdrowe jedzenie da im siłę i lepsze życie. Z drugiej strony, jesteśmy realistami i wiemy, że niektóre rzeczy dziecko w najlepszym razie przyniesie z powrotem do domu (a w najgorszym wyrzuci po drodze). Czy da się znaleźć jakiś złoty środek? Tego nie wiemy. Dlatego chcemy podzielić się tym, co działa u nas. Punktem wyjścia u nas jest to, co dzieci po prostu lubią.

Nasze dzieci lubią słodkie przekąski. Można im spokojnie spakować całe owoce, małą porcję kaszy jaglanej zmiksowanej z bananem i brzoskwinią, owocowe szaszłyki. Jako wielcy miłośnicy masła orzechowego często proszą o masło z kawałkami jabłek – dostają 1 łyżkę masła do małego pojemniczka i jabłko pokrojone na ósemki. Czasami pieczemy też małe drożdżówki w kształcie lizaków (przepis: http://californiaprunes.pl/recipe/drozdzowe-lizaki-ze-sliwka-kalifornijska-czekolada/), pełnoziarniste muffiny słodzone jabłkami czy owoce z kremem kakaowym z awokado.

Wydaje się, że zdrowe przekąski można przygotować tylko w domu. Nic bardziej mylnego! W sklepach możemy kupić saszetki z jogurtem, batony owocowe bez dodatku cukru, żelki zrobione z czystego soku, suszone owoce w małych opakowaniach. Nawet te dzieci, które przyzwyczajone są do śniadaniówek przygotowanych w domu chcą czasem zjeść coś ze sklepu. Chcą dostać jedzenie zapakowane w folię czy kartonik, chcą to samodzielnie rozpakować i doświadczyć tego rytuału otwierania czegoś, co lubią. To dla nich ważne, szczególnie jeśli w klasie większość dzieci przynosi do szkoły jedzenie prosto ze sklepu. My kupujemy wtedy mleko ryżowe, raw batony albo suszone owoce w szeleszczącej torebce.

Drugie śniadanie nie zawsze musi być słodkie. Najszybszą w przygotowaniu szkolną przekąską jest kanapka. Warto zadbać o dobre pieczywo – nie zawsze pieczywo o ciemnym kolorze zawiera pełnoziarnistą mąkę, więc warto zapoznać się ze składem i wybierać produkty pełnoziarniste. Zamiast masła można użyć rozgniecione widelcem awokado, które bogate jest w nienasycone kwasy tłuszczowe. Sklepową wędlinę można zastąpić pieczonym obiadowym schabem, indykiem czy kurczakiem. Zamiast mięsa możemy przygotować pyszne pasty na bazie ciecierzycy, pestek czy pieczonych warzyw. Nasze dzieci bardzo często podglądają śniadaniówki swoich kolegów. Dzięki nim do naszego repertuaru weszły kiełki, wędzone ryby, szaszłyki warzywne na zimno i zupy kremy. To nam uświadomiło, że pakując jedzenie dla swoich dzieci bierzemy też trochę odpowiedzialności za inne dzieci. Skoro nasze pociechy chcą jeść to, co koledzy to może koledzy zechcą zjeść coś, co widzieli w śniadaniówkach naszych dzieci.

Sukces dobrej śniadaniówki tkwi też w samym pojemniku. Tak jak dorosłym sprawia dużo radości picie kawy z pięknej filiżanki, tak dzieciom daje radość śniadaniówka, która im się podoba. U nas najchętniej wybierane są pudełka a’la bento z mnóstwem przegródek i pokrywek. Można w nie zapakować i małą kanapkę, i kawałki owoców, i jakieś precelki. Dają pole do popisu, ale bywają też przekleństwem. Czasem po prostu brakuje nam składników i pomysłu na to, czym je zapełnić. Najukochańszym gadżetem jest futerał na banany – dzięki niemu owoc się nie dusi i nie czernieje.

Wszystkie nasze starania może zabić jedna rzecz – monotonia. Zauważyliśmy, że nawet ulubiony zestaw nudzi się dzieciom z chwilą, gdy dostają go częściej niż raz w tygodniu. Dlatego staramy się dorzucać do śniadaniówek coś mniej oczywistego – marchewkę pokrojoną jak spaghetti, ogórki wykrojone małą foremką w kształcie serca, ser pokrojony w kostkę i nabity na wykałaczki. Proponujemy przygotowanie jabłkowych galaretek ze śliwką kalifornijską z naszego przepisu – nie dość, że wyglądają jak prawdziwe słodycze to są po prostu zdrową dawką witamin pochodzących z owoców.

Przepis na właśnie tę przekąskę możecie znaleźć tutaj.

Autorką wpisu jest blogerka Crust&Dust.